|
Harry Potter i Insygnia Śmierci – koniec ulubieńca młodych i starszych
fot.collider.com 7 lipca 2011 roku, był bardzo wyczekiwaną datą dla wszystkich fanów Harrego Pottera i jego przyjaciół. Tego dnia bowiem, miała miejsce światowa premiera ostatniej części pod tytułem „Harry Potter i Insygnia Śmierci”. Film okazał się tak wielkim sukcesem jak wydanie książkowe. Już w 3 dni po premierze, okazało się, iż został pobity rekord kasowy w USA, a film ten zarobił tylko w dzień premiery ponad 44 miliony dolarów. Fani tego młodego czarodzieja, mogli cieszyć się oglądając jego przygody po raz pierwszy na ekranach trójwymiarowy. Wielu z nich komentowało, iż w ten sposób jeszcze realniej mogli przeżywać te niesamowite przygody. Podczas dwóch godzin seansu, dzieje się tak wiele, że nie ma chwil na nudę i zasypianie przed ekranem. Nieustannie pędząca akcja, kończy się niesamowitymi flash-forwardami, które ukazują Harrego oraz jego kompanów jako dorosłych czarodziejów, którzy mają swoje dzieci i wysyłają je do magicznego Hogwardu. Po obejrzeniu dzieła, początkowe żale widzów – którzy twierdzili, iż producenci kierowali się głównie chęcią zarobku, dzieląc Insygnia Śmierci na dwie części - są całkowicie wycofane. Zrozumiałe jest, iż była to najlepsza decyzja jaką mogli podjąć.
Ilość wątków oraz fakt, iż cały cykl zasługiwał na widowiskowy finał, nie pozwalały na inne działanie. Kto więc nie widział najnowszego dzieła Davida Yates'a, a chce przeżyć niesamowitą przygodę w świecie magii, powinien jak najszybciej udać się do najbliższego kina! |









